Wszyscy już pewnie słyszeli o zabezpieczeniu, które ma chronić palce stolarzy. Wynalazek p. Stefana Gassa z 1999 r. oparty jest na badaniu oporu elektrycznego ciętego materiału: drewno z zasady jest izolatorem, wykrycie kontaktu tarczy z elementem przewodzącym traktowane jest jako dotknięcie ciała operatora i skutkuje gwałtownym (5 ms) zatrzymaniem tarczy i schowaniem jej pod stół.

Samo zatrzymanie nie byłoby skuteczną ochroną, bo zakładając początkową prędkość obwodową 60 m/s, tarcza obróciłaby się jeszcze o ok. 15 cm, co dla palca skończyłoby się raczej źle (to 15 cm wynika z zupełnie nierealnego założenia, że hamowanie jest jednostajne — w rzeczywistości będzie to coś z zakresu od 0 do 30 cm).

Zamiast wyliczania zalet rozwiązania można rzucić okiem na galerię ocalonych palców, prezentowaną dumnie przez producenta: https://www.sawstop.com/why-sawstop/testimonials

Mając na uwadze setki uratowanych palców i tysiące obcinanych rok w rok, czy można nie poprzeć pomysłu wynalazcy (zarazem właściciela stosownego patentu, jakżeby inaczej), by to zabezpieczenie było obowiązkowe? Można. Rozwiązanie ma swoje nieusuwalne ograniczenia: nie da się go używać podczas cięcia materiałów przewodzących, np. metalu czy mięsa, ale też metalizowanego tworzywa sztucznego (powierzchnie lustrzane) lub… wilgotnego drewna. Dlatego każda piła ma możliwość wyłączenia tego zabezpieczenia.

Ale jaskółka jest. Kiedyś ludzie będą się pewnie dziwić, jak w ogóle można było używać narzędzia tak niebezpieczne, jak nasze piły.

https://en.wikipedia.org/wiki/SawStop

close

Możemy wysyłać powiadomienia o nowych publikacjach na podany adres email.

Bez obaw! Nikomu nie udostępnimy podanego adresu. Dodatkowe informacje na stronie ocena-ryzyka.pl/dyskrecja/